|
|
 |
|
|
|
|
| NASZE LEKTURY |
PORWANIE
Wielka tragedia na Haiti - stolicy tego kraju Port Au Prince, wstrząsnęła chyba każdym, ale na pewno mocniej tymi, którzy w jakikolwiek sposób związani byli kiedykolwiek z tą wyspą, z tym krajem, z tym miejscem. Ja w swojej pracy na morzu odwiedzałem ten port wielokrotnie i przypomniało mi się, że nawet opisałem moje pierwsze zetknięcie z tym krajem, krajem czarnych wyzwolonych przez siebie samych niewolników, którzy próbowali i próbują zbudować własną republikę.
|
|
|
|
|
|
Z "ALINĄ" NA PACYFIK
Wydawało się, że polskie rybołówstwo dalekomorskie odchodzi do chwalebnej, ale przeszłości. Na szczęście tak się nie stało i polska bandera powiewa na dalekich oceanach. Dwie, duże jednostki przedsiębiorstwa Atlantex, członka Północnoatlantyckiej Organizacji Producentów, rozpoczęły połowy początkowo na łowiskach Maroka i Mauretanii, a następnie przemieściły się na nowe łowiska południowo-wschodniego Pacyfiku. .W rejon ten dołączył później jeden statek Dalmoru. Według wstępnych szacunków statki Północnoatlantyckiej Organizacji Producentów w roku bieżącym odłowią ponad 50 tys. ton ryb, głównie pelagicznych. Poniżej przekazujemy wrażenia kapitana m. t. „Alina” Jerzego Kotowskiego z jego rejsu na Pacyfik.
Redakcja WIADOMOŚCI RYBACKICH | |
 |
Większość z nas mówi, że nie jest przesądna i nie wierzy w żadne zabobony, gusła i znaki. Ja twierdzę podobnie. Kiedyś podczas audycji w Radiu Gdańsk byłem, przez panią redaktor Borawską, mocno o te sprawy nagabywany – jak to jest z tymi sprawami u rybaków i marynarzy, którzy przecież w literaturze często są opisywani jako ludzie przesądni, zabobonni i skłonni do wiary w różne legendy.
|
 |
- rozdział do nowej, jeszcze nie wydanej, książki opowiadającej o życiu i pracy rybaków "ZAPACH MORZA"
"Pomagałem nauce licząc, ważąc i mierząc to co złowiliśmy. Rozciągałem macki ośmiornic, kalmarów; układałem ryby na mierniczej desce i haczyłem to wszystko na dynamometrycznej wadze. Monotonnym głosem dyktowałem magistrowi wyniki badań, a on zapisywał podane cyferki na specjalnie przygotowanych arkuszach. Nie powiem, żeby mnie to nie interesowało – poznawałem faunę rejonu, ale czasem czułem się znużony niezmienną powtarzalnością wykonywanych czynności. " |
 |
- wspomnienie z początków pracy Kapitana LOBO w rybołówstwie - rozdział z nie opublikowanej jeszcze książki , - "ZAPACH MORZA"
" Kiedy po południu stanąłem z kompletem niezbędnych papierów przed okienkiem załogowego, nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę zamustrować gdzie indziej niż na BRYNICĘ. Było bowiem w zwyczaju mustrowanie nowicjuszy na trawlery burtowe. W głębi duszy marzyły mi się duże trawlery rufowe, które chodziły już na dalekie wyprawy, ale przecież i burtowce żeglowały na drugą półkulę, za śledziem na Georges Bank. Burtowce zawijały często do portów, gdyż wciąż musiały uzupełniać paliwo, wodę, zaopatrzenie i raz w rejsie musiały wyczyścić kocioł, co zabierało sporo czasu. Nowy York, Halifax, południowe wyspy - to wszystko ciągnęło jak magnes. ". |
 |
- wspomnienie z akcji ratowniczej na Labradorze, podczas której trawler ARIES ratował przed rozbiciem statek NEPTUN.
"Złośliwy wiatr ze świstem ścinał gejzery słonej wody i niósł bryzgi w naszą stronę. Rozpylona wiatrem woda błyskawicznie marzła na relingach, pokładach i nadbudówkach. Statek wyglądał jak glazurowana strucla.
Nie mieliśmy możliwości właściwego sztormowania. Przestrzeń, na jakiej ARIES się znajdował, była niewielka i utkana potężnymi krami. Leżeliśmy w dryfie, manewrując jedynie wówczas, gdy zachodziła konieczność wyminięcia jakiegoś lodu, który znalazł się na zawietrznej." |
 |
- pierwszy rejs do Afryki - rozdział z jeszcze nie wydanej książki "ZAPACH MORZA"
"Powoli zbliżamy się do wybrzeży Afryki. Ciągle dopytujemy się tych, co mają nawigacyjne wachty, jak jest daleko do wybrzeża. Każdy chciałby zobaczyć Afrykę jako pierwszy, mimo że nie wyznaczono tu żadnej nagrody za zoczenie lądu, jak na „Santa Marii” Kolumba." |
| NASZE LEKTURY |
 |
- interesujący reportaż z Kuby Fidela Castro, który znajdzie się w książce "ROZMOWY Z PRZYJACIÓŁMI"
Energicznie wyrwałem rękę z jej drobniutkich dłoni, którymi całą swoją dziecięcą mocą przyciskała moją potężną grabę do swego łona. Wyraźnie zagięła na mnie parol. Wybiegła przede mnie i próbowała zainteresować sobą; to podnosząc t-shirt powyżej przyszłych piersi, to podciągając wąską spódniczkę do połowy bioder. Jej chude uda były szczuplejsze od moich ramion. Całą sobą wyrażała nadzieję, że coś zje jeszcze dzisiaj na kolację. |
 |
- niezwykle ciekawy reportaż z pobytu Autora w Wenecji z serii "ROZMOWY Z PRZYJACIÓŁMI'".
"Wenecja właściwa leży na 118 wyspach połączonych niemal czterystoma mostami. Do XV wieku były to płaskie mosty drewniane, które umożliwiały przejazd konno. Z tych najstarszych tylko parę zachowało się do dzisiaj, jak na przykład: Ponte di San Pietro di Castello czy Ponte dell’Abbazi Della Miserkordia. W 1486 w Wenecji zbudowano pierwszy most murowany, łukowy, ze stopniami. Dzisiaj tego typu mosty są najbardziej malowniczymi elementami weneckich kanałów, a najsłynniejszy z nich to Ponte di Rialto na Canale Grande. Komunikacja li tylko wodna, całkowicie zabezpiecza potrzeby miasta, tak jego normalnego życia, jak i turystyki." |
 |
Rozdział, który nie został włączony do książki "MOJE BERINGA"
"Zdarzają się często na morzu rzeczy dziwne, zaskakujące lub, powiedzmy sobie, nie pasujące do określonych wyobrażeń ludzi, rzeczy czy sytuacji. Czasem tych dziwactw w ferworze ważniejszych wydarzeń i problemów nie zauważamy, a może nie zastanawiamy się nad ich dziwnością i przechodzą nam mimo. Tak niecodzienną sprawą i nieco śmieszną w gruncie rzeczy, szczególnie tu, na Beringa, jest widok kogoś na morzu ubranego w marynarkę.." |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|